...czyli Myśli Ukrytych ciąg dalszy
wtorek, 19 stycznia 2010

Szukam pomysłu na siebie. Utknęłam w słodkim nicnierobieniu.

Przez parę miesięcy tkwiłam w bagnie finansowym i mentalnym. Musiałam się zwolnić z pracy żeby zapewnić opiekę Mniejszej po szkole (tak, tak, Mniejsza jest dumną uczennicą klasy Junior Infants). Niedługo potem mój Małż stracił pracę i przez jakiś czas oszczędności topniały a długi rosły. Teraz jesteśmy na pochyłej wznoszącej, ale nadal długi musimy spłacić, a ja czuję wyrzuty sumienia, bo żyję na koszt państwa irlandzkiego, więc szukam pomysłu na siebie, na swoje przyszłe życie. Chcę zrobić coś dla siebie, dla swojej przyszłości ale brakuje mi pomysłów...

 

piątek, 30 maja 2008
     Istnieją angielskie wyjścia, ale czy słyszał ktoś o angielskich wejściach?? ;D Nie mam w chwili obecnej czasu na uzupełnianie tych kilku miesięcy w sprawozdaniach (a działo się, oj działo). Najchętniej więc udałabym, że ostatnio byłam tu wczoraj ;).
    No dobra, trochę zrelacjonuję, czytałam przedostatni mój wpis tutaj i o ile dwa miesiące temu napisałabym "babo, było rzucić pakowanie i mieć w nosie tą zasmarkaną Irlandię" o tyle teraz napiszę: TO BYŁA NAJLEPSZA DECYZJA W TWOIM ŻYCIU. Naprawdę, jest mi tu dobrze, dzieciaki się odnalazły w nowej rzeczywistości, język nie jest problemem, praca jest, mam świetnych znajomych i (nie boję się tego napisać) jestem szczęśliwa. Czego i Wam życzy:
Abeille z Irlandii ;)
czwartek, 10 stycznia 2008
po prostu nie wierzę. Właśnie wróciłam i dowiedziałam się, że Mały, Pogodny Skrzacik odszedł. Ewuni nie ma już wśród nas, zatkało mnie, brak mi słów- Boga nie ma :(
poniedziałek, 17 grudnia 2007
i jakże wielkie zdziwienie zarysowało sią na mojej twarzy, gdy zajrzałam w statystyki. Wy tu nadal zaglądacie, więc okazuje się, że kogoś interesuje co się u mnie dzieje :), a dzieje się, dzieje. W tej chwili właśnie udaję, że robię coś niezmiernie ważnego, żeby przypadkiem nie ogarniać tego, co zalega mi na szafkach, fotelach, podłodze i wielu innych miejscach, które nawet nie przychodzą Wam do głowy.
Przeprowadzka do Irlandii zbliża się wielkimi krokami. 22 wylatuję, wpadnę jeszcze do kraju w połowie stycznia, żeby zabrać Większą od Eksa, a potem będziemy dopiero w maju- na komunię Większej. Ogrom zadań związanych z wyjazdem mnie przeraża. Nie wiem jak zdążę to wszystko ogarnąć, no ale muszę, nie mam wyjścia, chociaż mam chęć z tego wszystkiego zrezygnować, wyjechać na święta, a potem wrócić do mojego domu, w którym mam wszystko co jest mi potrzebne. Chciałabym nie musieć selekcjonować całego dobytku na sterty: "to jest niezbędne i zabieram t teraz", "to może poczekać do stycznia", "to zostanie wysłane razem z kompem", "to karton nr 1 do dosłania przez mamę", "to karton nr 2", itd.
Wsumie im bliżej wyjazdu, tym mniej mam na niego ochotę. Z jednej strony fajnie, że będziemy w końcu wszyscy razem, w kupie, ale z drugiej strony zaczynam się bać jak dzieci sobie poradzą ze zmianą otoczenia, czy znajdę pracę, czy podołam językowo i czy nie będę cholernie tęsknić do tych, których na dzień dzisiejszy mam powyżej dziurek w nosie. Ehhhh, babie nie dogodzisz :-/
piątek, 05 października 2007
Definitywnie odcięłam się od pewnych toksycznych ludzi w moim otoczeniu. Zerwałam z nimi wszelkie kontakty. Zażądałam zwrotu kluczy od mojego mieszkania i uprzedziłam, że drzwi mojego domu są od dziś szczelnie dla nich zamknięte. Telefonów też nie będę odbierać. Jeśli jedno z nich umrze proszę mnie poinformować telegramem, bo skrzynka mailowa też jest ustawiona na odsyłanie wiadomości do nadawcy.
Teoretycznie powinno mi być lżej. Przestaną mnie zasypywać swoimi problemami, kwestia przemocy i alkoholizmu w ich domu też już nie będzie mnie dotyczyć. Przestanę być darmowym serwisem informatycznym na każde wezwanie. Niby same plusy, ale jednak... wcale nie jest mi lżej.
Nie jest łatwo zapomnieć, że miało się kiedyś teściów.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
abeille79:









Najlepsze Blogi